Tarbusz

Tarbusz

Cena: 15.00 zł
Autor: Solé Robert

Tytuł oryginalny: Le Tarbouche
Tłumaczenie: Jolanta Kozłowska

Wydanie: Warszawa 2005
Ilość stron: 381
Rozmiar: 135x205 [mm]
ISBN: 83-89899-19-1
Dostępność: W magazynie

Wiosną 1916 roku sułtan Egiptu ze swoją świtą złożył wizytę w kolegium jezuitów w Kairze. Mały syryjski chłopiec, drżąc z emocji, deklamował w jego obecności jedną z bajek La Fontaine’a. Wspomnienie tego chwalebnego wydarzenia zachował na całe życie.
Michel Batrakani pochodził z chrześcijańskiej, frankofilskiej rodziny z Lewantu, zamieszkałej od kilku pokoleń w Egipcie, niezwykłym, kosmopolitycznym kraju pod brytyjskim protektoratem.
Dlaczego ojciec Michela, Georges Batrakani, podjął ryzyko produkcji tarbuszy? To męskie nakrycie głowy, które przeciwnicy nazywali doniczką, było niejako symbolem szczęścia i dostatku egipskiego społeczeństwa.
Kiedy wkrótce dojdą do władzy oficerowie w kepi, tarbusz odejdzie w przeszłość. Będzie to koniec tego świata, a dla syryjskich Egipcjan początek kolejnego wygnania.
Tarbusz, saga rodzinna, powieść o minionym czasie na tak bliskim Wschodzie, odtwarza nam tę pełną czaru rzeczywistość, odmalowuje życie kairskiej elity toczące się na tarasach willi w Heliopolis, plażach Aleksandrii i trawnikach Khedivial Sporting Club.

Warszawa 2005

W każdy wtorek Jolanda Batrakani przyjmowała przyjaciółki na herbacie. Zwykle Viviane unikała jak zarazy tego światowego paplania, zawsze znajdując jakiś wykręt, żeby nie móc „wejść i się przywitać”. Tym razem nie tylko przyszła wcześniej, ale zaprosiła także swoją koleżankę Salwę. Obydwie nastolatki paliły się, żeby poznać honorowego gościa, słynną Hudę Szarawi, duszę egipskich feministek.
Zaledwie miesiąc wcześniej zostały zaproszone na wesele koleżanki, muzułmanki, która miała dopiero szesnaście lat. Jej małżeństwo było zaaranżowane przez rodziców, bez pytania o zgodę zainteresowanej. Na widok pana młodego Viviane doznała szoku: był to brzuchaty czterdziestolatek, ciemnoskóry, prawie łysy. Zgodnie ze zwyczajem panna młoda zmieniała kilkakrotnie toaletę, ale jej upudrowana twarz sprawiała wrażenie martwej. Na widok koleżanek wybuchnęła płaczem. 
– Ja bym się zabiła – stwierdziła nazajutrz Salwa, kiedy spotkały się z Viviane w czasie przerwy na pensji. – Tak, podcięłabym sobie żyły. Albo przynajmniej poszłabym do Hudy Szarawi…

Napisz opinię

Imię i nazwisko:


Opinia: Uwaga: HTML nie jest interpretowany!

Ocena: Zła           Dobra

Wpisz kod w polu poniżej:



Projekt B2B współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Wartość projektu: 999 600,00 PLN
Udział Unii Europejskiej: 694 762,00 PLN