Koń, który skacze przez chmury. Opowieść o szpiegowskiej misji, Jedwabnym Szlaku i powstaniu współczesnych Chin

Koń, który skacze przez chmury. Opowieść o szpiegowskiej misji, Jedwabnym Szlaku i powstaniu współczesnych Chin

Cena: 35.00 zł
Pozycja dostępna w promocyjnej cenie w wersji elektronicznej [EPUB|MOBI lub PDF]
Autor: Tamm Eric Enno

Tytuł oryginalny: The Horse that Leaps Through Clouds. A Tale of Espionage, the Silk Road and the Rise of Modern China
Tłumaczenie: Hanna Jankowska

Wydanie: Warszawa 2014
Ilość stron: 448
Rozmiar: 145x235 [mm]
ISBN: 978-83-63778-70-5
Dostępność: W magazynie

Szóstego lipca 1906 roku baron Gustaf Mannerheim wsiadł w Petersburgu do nocnego pociągu i wyruszył z powierzoną mu przez cara Mikołaja II misją zebrania materiałów wywiadowczych o przeprowadzanych przez dynastię Qing radykalnych reformach. Mannerheim, jeden z ostatnich tajnych agentów cara, skrupulatnie udokumentował niemal wszystkie oblicza modernizacji Chin, od reformy oświaty i inwestycji zagranicznych po walkę Tybetu o niepodległość.
Szóstego lipca 2006 roku pisarz Eric Enno Tamm wsiada do takiego samego pociągu, rozpoczynając podróż śladami Mannerheima. Choć nie dostaje chińskiej wizy, znajduje sposób na przedostanie się do Państwa Środka i przemierza Jedwabny Szlak tą samą trasą, co Mannerheim, odkrywając zarówno niezwykłe podobieństwa, jak i ogromne różnice między Chinami sprzed stu lat a dzisiejszymi.
Wnikliwe spojrzenie na przeszłość Chin każe autorowi stawiać niepokojące pytania o przyszłość tego kraju. Jak napisał Konfucjusz, „Studiuj przeszłość, jeśli chcesz przepowiedzieć przyszłość” i to właśnie czyni Tamm w książce "Koń, który skacze przez chmury".

„Podążając śladami barona Carla Gustafa Mannerheima, ostatniego carskiego szpiega biorącego udział w tak zwanej Wielkiej Grze, Tamm stworzył dzieło o ogromnym rozmachu. Łączy w nim relację z długiej i żmudnej podróży – 9 miesięcy i 17 tysięcy kilometrów z Petersburga przez Wyżynę Tybetańską i pustynię Gobi do Pekinu – z wątkiem historycznym, ujawniając tajniki misji szpiegowskiej na nieznanych terytoriach na początku XX wieku. Jest to wyprawa do samej duszy Państwa Środka i korzeni współczesnych Chin. Tamm w swojej relacji, obfitującej w opisy niebanalnych postaci, surowych warunków geograficznych i historycznych niespodzianek, jawi się jako nieustraszony łowca przygód, świetny pisarz i wnikliwy historyk. Wspaniała książka”.
            Wade Davis

„Złożona, ambitna opowieść o pełnej przygód podróży przez współczesną Azję Środkową […] naprawdę genialna.”
            „Kirkus Reviews”

Książkę uzupełnia interaktywna strona horsethatleaps.com , która dokumentuje dwie pełne przygód podróże po Jedwabnym Szlaku, dawną i współczesną, i jest opowieścią ku przestrodze poświęconą niesamowitemu rozwojowi Chin.
Autora można również obserwować w różnych mediach społecznościowych (blog, Facebook, Twitter, Flickr, YouTube).
 

Uwagi
Prolog: przekroczenie Linii Mannerheima 

EURAZJA
1. Petersburg: tajny agent
2. Azerbejdżan: nagroda Nobla
3. Turkmenistan: strach i odraza
4. Uzbekistan: powrót do Wielkiej Gry
5. Kirgistan: na Syntetycznym Szlaku

CHINY ZACHODNIE
6. Kaszgar: mission impossible 
7. Do Hotenu: oazy i forpoczty
8. Pasmo Tienszan: koń, który skacze przez chmury
9. Urumczi: bankiet
10. Do Dunhuangu: łowcy skarbów 
11. Korytarz Gansu: barbarzyńcy przekroczyli bramę
12. Lanzhou: chińskie odrodzenie 
13. Labrang: pod gradem kamieni 

CHINY PÓŁNOCNE
14. Xi’an: kapitalizm z chińską twarzą
15. Henan: harmonijna wieś
16. Taiyuan: opium dla ludu
17. Wutai Shan: wędrowiec
18. Mongolia Wewnętrzna: Czarny Szlak
19. Pekin: ponowne przebudzenie

Epilog: na Dworzec Fiński 

Podziękowania
O źródłach
Przypisy
Wybrana bibliografia 
Indeks

 

Mannerheim, chcąc zachować „ścisłe incognito”, nie ujawnił nawet swoim Kozakom, że jest rosyjskim wojskowym. Dziennik, ekspertyzy, notatki i listy do domu pisał po szwedzku. W liście wysłanym z Oszu prosił ojca, żeby potajemnie przekazał generałowi Palicynowi w Petersburgu informacje wywiadowcze zawarte w prywatnej korespondencji: „Wydobądź wszystko, co dotyczy trasy mojej wędrówki, okoliczności geograficznych, klimatu, obserwacji polityczno-militarnych, uwag na temat ludności, władz, obcych agentów, mojej sytuacji w odniesieniu do Pelliota i misji (w ocenzurowanej formie), planów na przyszłość, choroby i czegokolwiek, co według Ciebie może go zainteresować”. Nadał nawet Palicynowi kryptonim. „Jeśli będę musiał wspomnieć o nim w liście, nazwę go Fiedia”. Żeby się jeszcze lepiej zamaskować, baron podróżował z fińskim paszportem.
   Okazało się, że idę w jego ślady w sposób, jakiego sobie nigdy nie wyobrażałem. Schowałem swój kanadyjski paszport. Obskurną ciężarówką prowadzoną przez Kirgiza przejechałem przez pas ziemi niczyjej oddzielający kirgiski i chiński posterunek graniczny na przełęczy Irkesztam. Na pierwszym chińskim punkcie kontrolnym żołnierz Armii Ludowo-Wyzwoleńczej uzbrojony w karabin maszynowy stał na wieży strażniczej wznoszącej się nad zabudowaniami wyłożonymi błyszczącymi białymi kaflami. Wysiadłem z kabiny, podszedłem do przyczepy, gdzie za drewnianym biurkiem siedziało dwóch chińskich pograniczników w schludnych zielonych mundurach. „Paszport?” Podałem im paszport estoński.
   Mój ojciec uciekł z maleńkiego bałtyckiego państwa, kiedy pod koniec drugiej wojny światowej Armia Czerwona wyparła stamtąd nazistów. Odzyskawszy niepodległość w 1991 roku, Estonia uznała rządy radzieckie za „bezprawną okupację”. Ojcu przywrócono estońskie obywatelstwo, mnie też je przyznano. W drodze do Petersburga podjąłem ostatnią próbę uzyskania wizy w chińskiej ambasadzie w Skandynawii, podając się za Estończyka. Tak się szczęśliwie złożyło, że urzędnik konsulatu, nic nie wiedząc o wcześniejszych usiłowaniach ani o mojej kanadyjskiej tożsamości, wydał mi trzymiesięczną wizę turystyczną. Podobnie jak Mannerheim przybrałem maskę nieszkodliwego podróżnika z kraju nordyckiego.
Być może nie wysławiam się jak Estończyk – posiadłem tylko podstawy tego języka z grupy ugrofińskich, który mozolnie wkuwałem przez jedno lato w Estonii na Uniwersytecie w Tartu – ale tamtego ranka z pewnością wydzielałem odpowiedni zapach.
   – Pił pan? – zapytał zdziwiony funkcjonariusz.
   Była dziesiąta rano. Nie kąpałem się od wyjazdu z Oszu. Po nocnej pijatyce z kirgiskimi szoferami wódkę czuć było w moim oddechu, parowała też przez skórę. W skroniach pulsował tępy ból.
   Funkcjonariusz spisał dane z mojego paszportu. Podjechałem jeszcze kilka kilometrów do głównego przejścia granicznego, nowoczesnej placówki wyposażonej w wykrywacze metalu, kamery wideo, aparaty rentgenowskie. Było tam jeszcze więcej żołnierzy. Pogranicznik, który nigdy nie słyszał o Estonii, podstemplował mój paszport i wskazał drzwi. Poczułem ściskanie w żołądku. Za drzwiami siedziało przy komputerach dwóch srogich funkcjonariuszy w nienagannych czarnych mundurach. Wyglądali jak gestapowcy. Jeden z nich przekartkował mój paszport. Spojrzał z zakłopotaniem na okładkę, gdzie widniał napis „Eesti Pass” – paszport estoński.
   – Pana narodowość? – zapytał.
   Serce mi zabiło. Czyżby zauważył, że miejsce urodzenia wymienione w paszporcie to Kanada? Czyżby moje nazwisko pojawiło się na czarnej liście na monitorze komputera?
   – Estońska – odparłem. 
   Wymieniłem trzy państwa bałtyckie i próbowałem objaśnić za pomocą dłoni geografię obszaru nordyckiego: przestrzeń między kciukiem a palcem wskazującym przedstawiała Zatokę Fińską, a paznokieć kciuka – maleńką Estonię. Urzędnik żachnął się na tę niecodzienną lekcję geografii i machnął ręką, pozwalając mi przejść. Tylnym wejściem przemknąłem się do Chin.
   Czekał już na mnie wynajęty uprzednio minibus z chińskim szoferem, żeby zawieźć mnie do Kaszgaru. Pożywiliśmy się szybko makaronem w przydrożnej kawiarni i pomknęliśmy w dół przełęczy nową szosą, w kierunku pustyni. Jedynymi oznakami życia było kilka kirgiskich
jurt i wielbłądów. „Gdzie okiem sięgnąć, dziki, nieprzyjazny krajobraz. Ludzie też znikli” – pisał Mannerheim. Okolica była urzekająco piękna, niemal pozbawiona roślinności, istny kalejdoskop geologii: wąwozy i góry o niesamowitych kolorach i kształtach.

(Fragment rozdziału „Kaszgar: mission impossible")

Napisz opinię

Imię i nazwisko:


Opinia: Uwaga: HTML nie jest interpretowany!

Ocena: Zła           Dobra

Wpisz kod w polu poniżej:



Projekt B2B współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Wartość projektu: 999 600,00 PLN
Udział Unii Europejskiej: 694 762,00 PLN