Wieczory z nauką. Zeszyt 1/2010 (47)

Wieczory z nauką. Zeszyt 1/2010 (47)

Cena: 10.00 zł
Autor: Kaczyńska Elżbieta (red.)

Wydanie: Warszawa 2010
Ilość stron: 121
Rozmiar: 135x205 [mm]
ISBN: 978-83-61203-46-9
Dostępność: W magazynie

Zapis spotkań dyskusyjnych Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk.

W zeszycie:

1) Złoty wiek astronomii - wprowadzenie: dr Stanisław Bajlik
2) Rozmowa o zaufaniu - wprowadzenie: prof. Piotr Sztompka, prof. Mirosława Marody, prof. Anna Giza-Poleszczuk
3) 70 lat polskiej archeologii w Egipcie - wprowadzenie: prof. Karol Myśliwiec
4) Groźna genetyka - wprowadzenie: prof. Piotr Węgleński

Profesor Karol Myśliwiec - Świetne pytanie. Otóż chcę Pani powiedzieć, że na Uniwersytecie Kairskim rokrocznie przyjmuje się około 500 osób na studia egiptologii i archeologii (to jest tam bardzo ściśle powiązane), z czego co najmniej 400 osób te studia kończy. Każdy z nich jest przekonany, że się świetnie zna na archeologii, bo przecież urodził się w kraju faraonów. To nie jest dowcip. Jeszcze 30 lat temu egipska inteligencja odżegnywała się od czasów faraońskich uważając, że okres, którym warto się zajmować, to średniowiecze muzułmańskie, ale nie okresy wcześniejsze. Natomiast w tej chwili jest wręcz odwrotnie – szukają, starają się na wszelkie sposoby udowodnić, że kultura arabska wywodzi się właśnie ze starożytnego Egiptu. 
W każdym razie, absolwenci Uniwersytetu Kairskiego (późniejsi inspektorzy) są przekonani, że oni wszystko potrafią najlepiej. Tych inspektorów oczywiście są tłumy. Bywają niestety i tacy, którzy bardzo chcą wykazać się w terenie. Kiedy kierowałem polskimi wykopaliskami w Tell Atrib, miałem pod tym względem prawdziwą „plagę”, ponieważ tamtejszy oddział Służby Starożytności zatrudnia ogromną liczbę absolwentów uniwersytetu, którzy nie mają do roboty prawie nic. Kiedy więc pojawiła się polska misja archeologiczna, nie było tak, jak normalnie, że misja dostała nadzór jednego egipskiego inspektora, który miał patrzeć nam na ręce, ale dostaliśmy ich około piętnastu. Całe szczęście, że nie wszyscy przychodzili codziennie do pracy. Jeden z nich był specjalistą wysokiej klasy. Przychodził około południa w eleganckim garniturze i lakierkach i pokazywał nam, jak należy czyścić powierzchnię ziemi. Brał w tym celu pierwszą lepszą szczotkę, mogła być nawet ryżowa, poczyścił, poczyścił, po czym stwierdzał, że potwornie wybrudził sobie buty i czym prędzej odchodził. Truchleliśmy, by zniszczył jak najmniej z tego, co już odkryliśmy.
Muszę powiedzieć, że było lepiej, jeżeli naszym głównym inspektorem zostawała Egipcjanka. One nie uważały, że wszystko wiedzą lepiej, potrafiły słuchać, rozumiały i dyskutowały, a czasem nawet powiedziały coś bardzo praktycznego. Ogromnie lubiłem współpracować z kobietami jako inspektorami. Niestety, od czasu, kiedy zaczął się szerzyć fanatyzm religijny, indoktrynowano te kobiety, że powinny się lepiej chronić przed „szatanami”, którzy przyjeżdżają do pracy na wykopaliska. Ze zdziwieniem zobaczyłem, że najbardziej inteligentna i otwarta z inspektorek, która wcześniej już z nami współpracowała i witała się z nami podając rękę, kiedy rok później wyciągnąłem do niej rękę – jak oparzona odskoczyła pod ścianę i dostała drgawek. Takie bywają problemy nadzoru naukowego. To jest przede wszystkim patrzenie nam na ręce, czy czegoś nie wynosimy. 
Nie znaczy to jednak, że nie ma dobrych egipskich egiptologów. Tu rozróżniłbym trzy grupy. Pierwsza to egipscy egiptolodzy, którzy po skończeniu w Europie studiów (najczęściej jest to Paryż, Londyn czy Heidelberg) napisali dobre prace, opublikowane w językach kongresowych i zostali w Europie. Druga grupa (też z tych studiujących w Europie czy w Ameryce) wróciła do Egiptu, ale ma to nieszczęście, że wyobraża sobie, iż to, czego się nauczyła w Europie, będzie robiła nadal - w dalszym ciągu chodzą do biblioteki, czytają, publikują artykuły naukowe, nawet zdarza im się skrytykować niektórych kolegów egipskich. Jeżeli taka osoba trafiła na Uniwersytet Kairski, wiadomo było, że po paru latach zostanie przeniesiona na najbardziej oddalony uniwersytet prowincjonalny. Natomiast trzecia grupa, to absolwenci, którzy po ukończeniu studiów wrócili do Egiptu, gdzie natychmiast przestawili się na miejscowy „rytm”. Oczywiście tytuł doktora zostaje, status wielkiego uczonego – też, tylko wszystko inne odbywa się w rytmie „normalnym”. Ci są najliczniejsi, i to oni bardzo chętnie sprawują nadzór naukowy.
Dostałem kiedyś znakomitą lekcję od pewnej Koptyjki. Trzeba powiedzieć, że Koptowie, czyli chrześcijanie egipscy, uważają (i bardzo często słusznie), że są bezpośrednimi spadkobiercami starożytnych Egipcjan, którzy jakoś prześlizgnęli się pomiędzy muzułmanami i muzułmańską tradycją i nie mieszali się z Arabami. Znaczna ich część wykonuje wolne zawody (lekarz, adwokat, sklepikarz) i odgrywa w Egipcie ważną rolę. Koptowie, z którymi mieliśmy do czynienia na wykopaliskach, odznaczali się dużą pracowitością i świadomością tego, co robią. A najbardziej wykształconą i najwyżej postawioną ze znanych mi Koptyjek w latach 70-tych była szefowa biblioteki Francuskiego Instytutu Archeologicznego, która znała wiele języków i prywatnie udzielała lekcji francuskiego i angielskiego dzieciom prezydenta Egiptu. Pewnego dnia przychodzę do Instytutu Francuskiego w Kairze i widzę, że ona siedzi i szlocha; o żadnej rozmowie mowy być nie może, więc nie chcąc jej przeszkadzać, usiadłem w bibliotece. Za pół godziny, kiedy się już trochę uspokoiła, przychodzi do mnie i mówi, że bardzo przeprasza, ale winowajcą jest dyrektor Instytutu Francuskiego, który kompletnie nie rozumie Egipcjan: nie wie, że Egipcjanin, jeżeli ma ochotę, to będzie się zaharowywał przez nikogo nieproszony, ale jeżeli nie ma ochoty, to przez dwa tygodnie nie przyjdzie do pracy. I właśnie ona przez dwa tygodnie nie przyszła do pracy, a dyrektor nie może tego zrozumieć. Dopiero w tym momencie zrozumiałem, że różnice między muzułmanami i chrześcijanami są w tym kraju naprawdę tylko teoretyczne. 

(Fragment zebrania dyskusyjnego TPKN pod hasłem „70 lat polskiej archeologii w Egipcie”.)

Napisz opinię

Imię i nazwisko:


Opinia: Uwaga: HTML nie jest interpretowany!

Ocena: Zła           Dobra

Wpisz kod w polu poniżej:



Projekt B2B współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.